Blog
artretyzm sylwestra stallone
bronisław lemur
1 obserwujący 73 notki 13880 odsłon
bronisław lemur, 20 maja 2017 r.

MAJKA PRZEPUTAŁ KALAFONIĘ. W GIRO PO STAREMU

96 1 0 A A A

No i co? No i nic. Trzy dni temu, na trasie drugiego etapu słynnego Tour de Calaphonia Rafał Majka rozstawił po kątach konkurencję. Z palcem w nosie. Dwa dni później mógł dobić przeciwników, ale się powstrzymał. Jechał z Nowozelandem Bennettem i Amerykanem Talanskim w szpicy, lekko i swobodnie pedałował i zdawało się, że jak raz przyciśnie, to ich zostawi na amen. No i w pewnym momencie przycisnął. Zaatakował, oderwał sie od konkurencji, po czym... obejrzał się i zwolnił. Na finiszu Talański objechał go jak dziecko, bo lepiej znał trasę, a Pan Rafał sie pogubił w zakrętach. Nic nie pomogło kręcenie głową na mecie, że przecież nie tak miało być... Ale to drobiazg. Najważniejsze, że Majka nie odjechał Bennettowi i Talanskiemu kiedy miał okazję, bo w ten sposób przegrał cały Tur. Na wczorajszej czasówce mało że Bennett go wydmuchał, to jeszcze Talanski prawie też.

Powiedzcież mi, bo nie rozumię: skoro wiadomo, że Majka na czas jeździ jak jakiś Teklehajmanot, to czemu nie załatwił sprawy na ostatnim górskim etapie? Z lenistwa? Bo był słaby? Nie wiem, ale moim zdaniem się Pan Rafał nie popisał. Wstyd. Mało że kalafonijski wyścig obsadzony jest przez drugi i trzeci rzut światowego kolarstwa, to jeszcze Majka przegrał go z zawodnikiem, którego największe dotąd sukcesy to: serce do walki, samozaparcie i wiara w siebie.

A na Setnym Giro Dumoulin (lub, jak mawia Baranowski, "Dumolę"), który ośmielił się zostać liderem wygrywając czasówkę, jest grillowany przez Quintanę. Oj, dadzą mu popalić muwistarowcy... 28 maja umęczony Tomuś dowlecze się do ostatecznej mety w miejscowości Milano na piętnastym miejscu w klasyfikacji generalnej, po czym zniesą go z rowera i powiezą do szpitala na całościową renowację. W tym czasie na podium Quintana będzie odbierał puchary, medale, czeki oraz uściski od indiańskiej rodziny, a Nibali będzie się przed swoimi Italiani tłumaczył, że czwarte miejsce to świetne miejsce i on zawsze marzył by je kiedyś zająć. Mamma Mia...

Trzy kilo przed metą dzisiejszego etapu ruszył dzielny Nairo, którego pomocnicy najpierw porządnie "obrobili" dotychczasowego, ich zdaniem mocno przypadkowego lidera. Kolombiano szarpnął raz, drugi, trzeci i... nic. Dumoulin go w końcu złapał i wygrał etap. Zakarin był drugi (!!!), a Quintana się zblamował. O Nibalim nie wspomnę, bo spuchł na długo przed metą. Ładnie pojechał Jan Hirt z CCC.

Jakoś mnie tegoroczna walka na włoskich szosach niespecjalnie rajcuje. Całe to Giro z lekka zaczyna mi przypominać turecką telenowelę albo francuską politykę - niby się coś dzieje, ale jednakowoż przeważnie nic ciekawego.

I to tyle na dzisiaj,

Z kolarskim pozdrowieniem: „Niech wam pedał moc podaje!”

Bronisław Lemur, dziś koneser małoaktywnego wypoczynku

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

rozsądny inaczej

Ostatnie notki

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • @Autor Dziecinna zawziętość wzmożonej strachem opozycji w odpowiedzi na infantylną...
  • @MULTIMIR Dureń.
  • @Autor "Politycy gadają o „społeczeństwie otwartym” i swoimi działaniami wspierają...

Tagi

Tematy w dziale Sport