Blog
artretyzm sylwestra stallone
bronisław lemur
1 obserwujący 69 notek 12856 odsłon
bronisław lemur, 4 marca 2017 r.

KWIATKOSZCZAK RYCZY DALEJ

178 0 0 A A A

Dzień dobry wieczór,

Niedawno zastanawiałem się, czy sukcesik w wyścigu DookołaczegośTam w Portugalii, to pierwsza oznaka powrotu Pana Michała do wielkiej formy. No i haj raz, dzisiaj, odbyło się Małe Piekło Południa, czyli klasyk Strade Bianche we Włoszech, z metą w Sienie. (Jaki kraj, takie Roubaix:) Strade Bianche się nazywa, bo częściowo jadzie po szutrowych drogach. Dziś lało jak z cerbera, więc te nieasfaltowane fragmenty trasy straciły swą biel, a nabrały barw z lekka rozwolniobej psiej kupy. Ale nie o tym, nie o tym...

Raz już ten wyścig Kwiatkosio wygrał, więc - myślę sobie - czemu by nie drugi? Zwłaszcza że schorowany Czarny Piotruś (kibole kolarstwa wiedzą o kogo chodzi), musiał się wycofać. Pogoda dziś we Włoszech była paskudna, dziennikarze pytali zatem Sagana, czy deszcz zmieni coś w rywalizacji na trasie. Peter podobno nie zawiódł i odpowiedział coś mniej więcej w taki deseń: "Na pewno zmieni, tylko że nie wiem jak". I jak tu nie lubić aktualnego mistrza świata?

A Pan Michał pojechał dziś świetnie. Perfekcyjnie. Euroszprot zaczął transmiję od jakiegośczterdziestego któregoś kilometra przed metą, gdy silna grupa z Kwiatkowskim, van Avermaetem, Stybarem Zdenkiem i Dumoulinem i Timem Wellensem dopadała ucieczkę złożoną z czterech zawodników, z Pinotem na czele. (Co tam ten Francuzik robił, do tej pory nie wiem. Klasyki to nie jego bajka. W zasadzie całe kolarstwo, to nie jest sport dla Francuzów. Już od dawna nie jest.)

Obserwowałem Kwiatkowskiego, który był jedynym skajowcem w ucieczce. Inne silne zespoły miały przeważnie po dwóch swych przedstawicieli. Polak jechał lekko, równo i z luzem w pedale. Oho - myśle sobie - będzie dobrze albo i lepiej.

No i się sprawdziło. Przed zjazdami, jakieś czternaście kilo przed metą, Kwiatkowski, który dotąd jechał lekko, ale czujnie i mądrze, powiedział reszcie towarzystwa Pa-pa! i sobie odjechał. Sam odjechał, bo choć wyraźnie szukał ochotnika do ostatecznego ataku, jednak go nie znalazł. Widać Avermaety i Dumouliny za bardzo się go bały. I słusznie, bo Kwiatkowski, jak się oderwał od reszty czołówki, nie dał koleżeństwu nawet powąchać swoich gaci. Wygrał w cuglach. Szkoda że Stybar był dopiero czwarty, bo mu kibicowałem. Też się chłopak z Etiksa solidnie dzisiaj napracował. Powinien być drugi.

Na oficjalnej stronie Strade Bianche przed wyścigiem pięć gwiazdek miał Avermaet (kibole kolarstwa wiedzą dlaczego), a cztery przypadły Stybarowi i Saganowi. Pan Michał, podobnie jak Wellens, miał tylko trzy. Znając trasę zeszłorocznego wyścigu olimpijskiego, a zwłaszcza jego końcówkę (w dół i po równym) oraz porównując możliwości Majki i Kwiatkowskiego, przyszło mi do głowy, że gdyby to Kwiatkowski jechał w Rio z taką przewagą jak Pan Rafał, nie oddałby Avermaetowi złota. Jednak Majka to trochę inny kolarz. Gdyby w Rio wyścig kończył się pod górę, wygrałby z Belgiem pewnością. Dziś, na Srade Bianche, godnie zastapił go Kwiatkowski. Avermaet, Wellens i Stybar gonili go, jednak chyba bez większego przekonania. Po prostu wiedzieli, że dziś Polak jest dla nich za mocny. Tak to wyglądało nawet w telewizorze.

Mam nadzieję, że Kwiatkowski już się na dobre odnalazł, bo zwycięstwo w SB to nie byle co. Jego notowania rosną, a ja się z tego bardzo cieszę. Sky też może być z pana Michała zadowolony.

A już wcale nie tak dużo czasu zostało, jak do akcji wejdzie nasz drugi as, pan Rafał. To będą jego pierwsze kroki w nowym zespole (przypomnijmy: Bora Garnki Niemieckie i Okapy Kuchenne). Ciekawym, czy jego pierwszy rok w nowej ekipie będzie bardziej udany niż pierwszy rok Kwiatkowskiego u Skaja. 


Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Tematy w dziale Sport